Moja sytuacja się klaruje;)
Dobra wiadomość (dla mnie oczywiście:) od 12.11.2008 zaczynam pracę!
W jednym z moich poprzednich wpisów zatytułowanym Kwestia wyboru wspominałem o rozmowie kwalifikacyjnej w firmie logistycznej. Druga już z kolei rozmowa w tejże firmie dotyczyła zastępstwa za kobietę w ciąży w dziale controllingu, jednak najważniejsze okazało się być to, co wydarzyło się po tej rozmowie. Otóż zupełnie niespodziewanie po rozmowie z szefową controllingu pani z personalnego wysłała mnie jeszcze na rozmowę z szefem działu spedycji morskiej. Trochę zaskoczony podążyłem do wskazanego budynku, odnalazłem właściwą osobę i zaczęliśmy rozmawiać. Szczerze mówiąc wydawało mi się, że nie wypadłem za dobrze jeżeli chodzi o mój charakter i cechy osobowości, ponieważ mój rozmówca kierował rozmową tak, że wyszły na jaw cechy wskazujące, że mogę nie być dobrym pracownikiem jeżeli chodzi o pracę zespołową. Na pytanie jakie sporty lubię nie wymieniłem żadnego zespołowego, a raczej drużynowego, bo w końcu F1 jest sportem zespołowym. Potem sam przyznałem, że w controllingu chyba czułbym się lepiej w takim sensie, że wygodniej, zaznaczyłem jednak że praca w spedycji morskiej jest dla mnie bardziej atrakcyjna ze względu na jej dynamizm, stałe napotykanie nowych sytuacji, uczenie się nowych rzeczy.
Gdy przyszedł czas na moje pytania spytałem o jakim w ogóle stanowisku rozmawiamy i jakich ludzi szukają. Powiedział że na początek stanowisko administracyjne, jako taki przedsionek do pracy jako spedytor. Szukają ludzi ciekawych świata, otwartych, chcących się uczyć i rozwijać. Wydaje mi się, że chłop zauważył jakiś błysk w moim oku kiedy wypowiadał te słowa - wyjaśnię potem. No i to był koniec rozmowy. Chłop życzył mi wszystkiego dobrego, co też odebrałem, jako zły omen (wiadomo do nas się nie nadajesz ale życzę powodzenia żebyś znalazł odpowiednie zajęcie). Oczywiście powiedział, że się odezwie do końca przyszłego tygodnia, podobnie jak pani z controllingu.
W piątek przyszłego tygodnia nadal nie było odzewu z ich strony. Postanowiłem sam zadzwonić. Okazało się, że w controllingu chcą jednak kogoś doświadczonego, ale (i tu zaskoczenie) w spedycji morskiej są mną zainteresowani ale nie miała jeszcze pewności czy na 100%. Pani przełączyła mnie do pana szefa spedycji, i ten powiedział, że ma dla mnie propozycję, z tym, że chciałby się jeszcze spotkać żeby ją omówić. Byłem u niego w poniedziałek. Propozycja następująca około 6 m-cy jako pracownik administracyjny, żeby zaznajomić się z tą pracą, a potem jako spedytor.
Zgodziłem się. A co do tego błysku w oku to chyba zauważył, że podoba mi się wizja ciekawej pracy, ciągłej nauki i rozwoju, i to go do mnie skłoniło.
Ps. Swoją drogą ciekawa sytuacja jak się idzie na interview na jedno stanowisko w firmie a po chwili na całkiem inne ale w tej samej firmie. W obu rozmowach trzeba przedstawić się z trochę innej strony żeby się dobrze sprzedać.
Oczywiście w sytuacji, gdy ktoś dobrze wie co chce robić to mówi po prostu, że nie idzie na drugą rozmowę, bo to stanowisko go nie interesuje i tyle. Ale jak ktoś już pójdzie, to może się to okazać swego rodzaju pułapką wszędzie powie co innego, że marzy o jednej jak i o drugiej pracy, a poszczególni rozmówcy się ze sobą skontaktują i lipa bo wychodzi, że delikwent nie wie czego chce itd.